|
 
[...].........Tym razem, oprócz gazetki i papierowej torebki, znalazłam mapę wyspy Rodos. Ładne zdjęcia, kolorowe mapki, atrakcje turystyczne. Przeglądając ją zdałam sobie sprawę, że z 20 wymienionych tam atrakcji ja znałam … dwie! A który raz odwiedzam Rodos? Czwarty! O, nie! Tym razem będę zwiedzać – powiedziałam sobie po cichu i zaczęłam snuć intrygę jak by tu mojego ukochanego wyciągnąć z miejsca czczonego przez windsurferów, a przeklinanego przez ich kobiety – Prasonisi.........
Latanie. Koszmar! Zepsuje się silnik, odpadnie skrzydło, wypadnie szyba. Tysiąc rzeczy może się zdarzyć, a ja na wysokości dziesięciu tysięcy metrów nad ziemią. Nie lubię latać. Ale jak inaczej dostać się na wyspę? Zawsze można wybrać prom, ale to już przerabiałam i chyba jednak wolę trzy godziny nerwów niż czternaście godzin nudów. Gdy więc przemiła pani w mundurku zaczyna swoje „przedstawienie” ubrana w kamizelkę ratunkową, wyciągam z kieszonki przede mną instrukcję bezpieczeństwa i sprawdzam, czy o niczym nie zapomniała.
Tym razem, oprócz gazetki i papierowej torebki, znalazłam mapę wyspy Rodos. Ładne zdjęcia, kolorowe mapki, atrakcje turystyczne. Przeglądając ją zdałam sobie sprawę, że z 20 wymienionych tam atrakcji ja znałam … dwie! A który raz odwiedzam Rodos? Czwarty! O, nie! Tym razem będę zwiedzać – powiedziałam sobie po cichu i zaczęłam snuć intrygę jak by tu mojego ukochanego wyciągnąć z miejsca czczonego przez windsurferów, a przeklinanego przez ich kobiety – Prasonisi.
Przekonywanie Pici nie było wcale takie trudne… a może tak dobrze prosiłam! Drugiego dnia mojego pobytu przedstawiłam mu listę miejsc do zobaczenia. Po długich „negocjacjach” skróciliśmy ją tak, żeby każdy z nas osiągnął szybki to, co chciało – ja zwiedzanie, Piotrek święty spokój.
W mieście Rodos koniecznie trzeba odwiedzić Stare Miasto, otoczone grubym na 12 metrów murem z kamienia. Ciche uliczki i zaułki pełne są straganów i małych sklepików z pamiątkami, ale również doskonałymi butikami, w których w sezonie letnim zaczynają się letnie wyprzedaże. Kierując się w stronę Portu Kolona, mijamy Muzeum archeologiczne, Meczet Sulejmana, Synagogę Kadosz Szalom i wiele innym ciekawych architektonicznie budynków.
Wsiadamy do samochodu i kierujemy się w stronę Faliraki, gdzie znajduje się podwójna zatoka Ladiko, nazywana również Zatoką Anthony’ego Quinna. W zatoce kręcono zdjęcia do filmu Działa Navarony, a słynny aktor miał tu rzekomo posiadłość podarowaną przez grecki rząd. Gdy dojeżdżamy na miejsce okazuje się, że jest tam tłum ludzi. Ale i tak cieszymy się jak dzieci, bo zatoka jest rzeczywiście piękna. Utworzona z wulkanicznych platform skalnych, otoczona wysokimi górami z przejrzystą wodą – istny raj!
Przychodzi czas na odwiedzenia miejsca, które wybrał Picia – Doliny Siedmiu Źródeł. Nie skusiło go jednak to, że jest to piękne, malownicze miejsce, gdzie w strumykach płynie krystalicznie czysta woda, a wzdłuż których przechadzają się pawie w cieniu wysokich platanów. Przekonał go fakt, że jest tam ciemny, długi na 150 metrów tunel, którym można przejść nad brzeg pobliskiego jeziora. Od razu tam poleciał, a ja bezmyślnie za nim. Tunel był to prawda ciemny i długi, ściany były obślizgłe od mchu i wilgoci, a płynąca w nim woda po kostki lodowato zimna. Było okropnie i strasznie się bałam. Piotrek wyszedł z tunelu zadowolony i uśmiechnięty, ja zmarznięta i zła.
Kierując się w stronę Prasonisi warto odwiedzić również Lindos, moim zdaniem najpiękniejsze miasteczko na wyspie. Położone na zboczu góry, nad zatoką, z białymi domkami i brukowanymi ulicami jest najbardziej romantycznym miejscem jakie znam.
Z Lindos mamy jeszcze 50 kilometrów na Prasonisi więc warto w połowie drogi zatrzymać się w Genadi i zjeść najlepszą pitę na świecie u Nikosa i Marii. Spytajcie się kogokolwiek w miasteczku, wszyscy znają to miejsce.
To wszystko co mi udało się w tym roku zobaczyć. Jak tak dalej pójdzie, to za sześć lat zobaczę wszystkie zabytki tej wyspy. Ale i tak był cudownie! |